Dla uczniów
Aktualności Twoje prawa Samorząd szkolny My w Europie Matura i co dalej? Galeria Absolwenci szkoły O internacieKierunki kształcenia
Informacje ogólne Zasady przyjęcia Technikum Hotelarstwa Technikum Informatyczne Technikum Rolnicze Technikum Żywienia Technikum Agrobiznesu Technikum Architektury Krajobrazu Liceum Ogólnokształcące Zasadnicza Szkoła Zawodowa Policealne Studium InformatycznePogoda u nas
Tekst artykułu z Dziennika Łódzkiego z 28 kwietnia 2006
Spokój, chłodny klimat i nie tak ciężka jak oczekiwali praca - to pierwsze wrażenia grupy węgierskiej grupy młodzieży, która zawitała do Sędziejowic.
- Młodzież przyjechała do nas w ramach realizowanego przez naszą szkołę unijnego projektu Leonardo da Vinci. Odbędzie czterotygodniowe praktyki uczniowskie w wybranych przez nas gospodarstwach - wyjaśnia Piotr Bendkowski, koordynator projektu w Zespole szkół Rolniczych w Sędziejowicach.
Węgrzy przyjechali ze szkoły w rumuńskiej miejscowości Bors. Są mniejszością , która mieszka w tysięcznej miejscowości około kilometra od granicy węgierskiej w Rumunii.
- Dla nas jest to pierwszy taki wyjazd. Zostaliśmy tu bardzo dobrze przyjęci. Ludzie są mili i tacy spokojni. Nowością jest dla nas to, że tu młodzież pracuje w terenie. U nas takie praktyki odbywa się w szklarniach - twierdzi Andrea Hoffman, opiekunka młodzieży.
Grupa szesnasto- i siedemnastolatków pracujących wśród ziół w gospodarstwie Sławomira Grzegorczyka w Świerczowie ma podobne spostrzeżenia, jak ich opiekunka.
- To co mnie rzuciło się w oczy, to spokój mieszkańców. Nigdzie im się nie spieszy. Nie to co u nas - twierdzi Anett Smogyi.
Praca ciężka, ale inna.
Wiele spostrzeżeń młodych ludzi dotyczy też samych praktyk, pracy w gospodarstwach.
- Teraz wykopujemy sadzonki ziół, by potem raz jeszcze je posadzić. U nas nigdy tego nie robiliśmy - dziwi się Zoltan Nagy.
- Spodziewaliśmy się bardziej ciężkiej pracy. Teraz siedzimy i grzebiemy w ziemi. Nie jest źle. Baliśmy się też pracy w sadzie, ale i tam nie było tak strasznie - twierdzi Anett Somogyi.
- Mnie w sadzie najbardziej zaskoczyło przycinanie drzewek. U nas czegoś takiego się nie stosuje. Naprawdę byłam zdziwiona - zapewnia Beata Szucs.
W ramach praktyk rolniczych młodzi Węgrzy nie tylko pracują w gospodarstwach. Także jeżdżą po regionie i zapoznają się z produkcją w tych gospodarstwach, w których nie wyznaczono im zajęć praktycznych.
- Byliśmy w gospodarstwie zajmującym się hodowlą świń. Tam było kilkadziesiąt macior i dużo odchowanych już młodych - opowiadają swoje wrażenia z pobytu we Włocinie, w powiecie sieradzkim Melinda Szilagyi.
Współpraca niewykluczona.
Młodzież, która przyjechała na praktyki do Sędziejowic, chodzi do ogólnej klasy rolniczej w odpowiedniku naszej szkoły ponadgimnazjalnej.
- Rozmawiałem z dyrektorką szkoły w Bors, Eniko Nagy-Mate, która przyjechała tu na początku na kilka dni, obejrzeć w jakich warunkach będą pracować jej uczniowie. Obejrzała gospodarstwa i była zadowolona. Z naszych rozmów wynikało, że na pograniczy węgiresko-rumuńskim warunki do rolnictwa są podobne. Rozmawialiśmy tez o przyszłości. Nie wykluczmy dalszej współpracy pomiędzy szkołami, juz po zakończeniu programu Leonardo da Vinci. Myślę tu nie tylko o współpracy na zasadzie praktyk rolniczych, ale też kulturalnej czy sportowej - snuje plany na przyszłość Paweł Kałuda, dyrektor ZSR w Sędziejowicach.
Uczniowie ze szkoły w Bors odbywają praktyki w czterech gospodarstwach na terenie gminy Widawa. Zajmującego się ziołami Sławomira Grzegorczyka w Świerczowie, w sadzie owocowym Wojciecha Patuszyńskiego w Dębinie oraz w gospodarstwie zajmującym się hodowlą bydła mlecznego Jerzego Blaźlaka i Zdzisław Gniłki z Woli Kleszczowej.
Pobyt młodych Węgrów w Sędziejowicach sfinansowała Krajowa Agencja Projektu Leonardo da Vinci. Młodzież węgierska do kraju wyjedzie 7 maja. (WLL)
translator